Brokuł na podłodze, czyli jak uchronić się przed frustracją przy rozszerzaniu diety?
Brokuł na podłodze, czyli jak uchronić się przed frustracją przy rozszerzaniu diety?

TOP 10 produktów pomocnych przy pierwszych przygodach malucha z jedzeniem

     Pierwsze miesiące życia dziecka zlatują nam tak szybko, że łatwo zapomnieć, że nasza pociecha już lada moment wejdzie w etap rozszerzania diety. Wśród mam krąży wiele legend na ten temat, a większość z nich wskazuje na to, że początki bywają trudne. Nie trzeba jednak się obawiać, bo przecież wszystko z czasem staje się łatwiejsze, a przy rozszerzaniu diety bardzo istotne jest pozytywne nastawienie rodzica. Dziecko musi postrzegać swoje pierwsze posiłki jako fascynującą przygodę, dzięki której odkrywa świat na tyle, na ile jest gotowe. Dlatego tak ważne jest żeby w tym okresie nie nakładać na dziecko (ani na siebie!) żadnej presji. Dziecko koleżanki w wieku 9 miesięcy pożera całą miskę spaghetti, a Twój maluch wzdryga się na myśl o grudkach? To nic! Każde dziecko rozwija się w swoim czasie i najważniejsze jest to, żeby wprowadzanie pokarmów do jego życia odbywało się z poszanowaniem dla jego chęci i możliwości.

No to kiedy zacząć?

     Często słyszymy, że gotowość dziecka do przyjmowania pokarmów stałych objawia się umiejętnością samodzielnego siedzenia, obecnością pierwszych zębów i chęcią do połykania (a nie tylko wypluwania). Nie są to jednak jedyne wskaźniki. Znam dzieci, które mimo braku zębów bardzo chętnie rozcierały sobie na podniebieniu grudkowate jedzenie, a znam też takie, które mimo uzębieniu niczym u krokodyla nie było jeszcze gotowe na większe kawałki. Najważniejsze więc są obserwacja i cierpliwość. Proponujmy dziecku różne pokarmy. Od papek, po te bardziej grudkowate. W późniejszym etapie świetnie sprawdzają się też warzywa ugotowane w większe słupki, które dziecko może samodzielnie złapać. Jeśli dziecko nie jest gotowe na kolejny etap, wracamy do poprzedniego i dalej proponujemy nowe produkty, mając nadzieję, że w końcu „kliknie” 

 

Ile dzieci tyle metod

     BLW, słoiczki, karmić łyżeczką czy dawać do rączki? Czytając o dostępnych technikach rozszerzania diety można dostać bólu głowy. Przecież chcemy aby nasze dziecko rozwijało się jak najlepiej, więc dbamy o to, żeby każdy jego posiłek przebiegał w zgodzie z  rekomendacjami specjalistów. Jak wiecie jednak, dzieci nie są specjalnie przywiązane do zasad ;) Zatem powołując się ponownie na szacunek dla indywidualnego tempa rozwoju dziecka, należy przede wszystkim zwrócić uwagę na sposób karmienia, które Wasze dziecko preferuje. Może się to zmieniać w czasie, co często powoduje frustrację („Jeszcze wczoraj jadł sam brokuła, a dzisiaj chce tylko papkę!”). To normalne. Dzieci często przed dużymi krokami rozwojowymi robią przysłowiowy krok w tył. Rozszerzanie diety to proces pełen małych sukcesów i porażek. Staraj się więc nie przejmować kiedy po raz kolejny Twój starannie ugotowany obiadek (z najlepszych bio składników) trafia na podłogę. Dziecko uczy się jedzenia również innymi zmysłami. Gdy rozciera brokuła po swoim krzesełku czuje jego fakturę pod palcami, poznaje jego zapach i ma okazję obejrzeć sobie go bardzo dokładnie. Za którymś razem na pewno zdecyduje się go spróbować!

Nie taki słoiczek straszny!

     Wiele mam decyduje się na samodzielne gotowanie dzieciom, bo uważają, że dzięki temu mają lepszą kontrolę nad tym co jedzą ich dzieci. Jak wśród wielu teorii, również ta jest półprawdą. Jeśli macie dostęp do samodzielnie hodowanych warzyw, lub znacie farmera, który nie stosuje oprysków i sztucznych nawozów, to jak najbardziej – samodzielne przygotowanie pierwszych obiadków ma ogromny sens. Jeśli jednak kupujecie warzywa w sklepach sieciowych niestety ich jakość nie będzie lepsza od warzyw, które znajdziecie w sklepowym słoiczku. Firmy specjalizujące się w żywieniu dzieci muszą spełniać szereg bardzo restrykcyjnych norm, aby ich produkty mogły trafić do sklepu, czego nie można powiedzieć o producentach żywności „na wagę” w supermarketach. Poza tym nie da się ukryć, że na korzyść słoiczków przemawia także szybkość i wygoda w ich przygotowaniu. Nie każde dziecko jednak akceptuje ich smak, dlatego niestety nie każda mama będzie mogła z tej wygody skorzystać, ale na pewno nie należy się obawiać słoikowego jedzenia dla maluchów!

Zrównoważona dieta… czyli jaka?

     I znów muszę powiedzieć – to zależy. Jestem przekonana, że każda mama niezależnie od zasobów wiedzy robi wszystko, aby jej dziecko rosło silne i zdrowe. Czasem jednak warto przeczytać choć jedną książkę, która w rzetelny sposób opisuje to, jak powinna wyglądać dieta niemowlaka i jakie produkty powinno się w nią włączać. Niezależnie od tego jakie macie nastawienie do mięsa i produktów odzwierzęcych jedno jest pewne. Żaden dietetyk nie potwierdzi, że dieta dziecka powinna opierać się na mięsie, dlatego nie śpieszmy się z jego wdrażaniem. W Polsce spożycie mięsa jest na zatrważająco wysokim poziomie, co niestety wpływa na odkładanie się już od najmłodszych lat płytek miażdżycowych. Te z kolei znacznie zwiększają ryzyko chorób serca i zawałów w dorosłym życiu. Budując kapitał zdrowotny swojego dziecka powinniśmy o tym pamiętać. Może więc zamiast kolejnego mielonego moglibyśmy dziecku zaproponować porcję kaszy? Albo kotleciki brokułowe, kalafiorowe? Placuszki z pomidorami i bazylią? Opcji jest tak wiele, że aż szkoda z nich nie skorzystać!

 

 

 

Ponieważ rozszerzanie diety to trudny i złożony proces trzeba korzystać z dostępnych na rynku pomocy, które sprawią, że proces ten będzie przyjemniejszy zarówno dla nas jak i dla dziecka.

Proponujemy TOP 10 produktów przydatnych do rozszerzania diety

  1. Thermomix… lub dobry blender! – Jeśli zdecydujecie się na samodzielne przygotowywanie pierwszych zupek te sprzęty na pewno ułatwią Wam życie. Czas każdej mamy i tak mocno jest ograniczony, więc dobrze jest skorzystać z pomocy robotów kuchennych. Dodatkowo Thermomix jest wyposażony w niezliczoną ilość przepisów, które zadowolą nie tylko każdego malucha, ale i rodziców
  2. Krzesełko – Na rynku jest ogromna ilość krzesełek o różnych kształtach i kolorach. Ponieważ często można „stracić głowę” szukając tego najlepszego warto zwrócić uwagę na 3 rzeczy. Po pierwsze stabilne i bezpieczne siedzenie, czyli warto upewnić się, że dziecko nie przechyli się, nie wypadnie dołem, lub bokiem. Po drugie – wygodne czyszczenie! Uwierzcie mi, że nie ma nic bardziej frustrującego niż wyciąganie kawałków jedzenia ze szczelin materiału i licznych zagięć. Im prostsza jego budowa, tym łatwiejsze czyszczenie i większa higiena jedzenia. Po trzecie – praktyczność. Nawet przepiękne krzesełko nie powinno zajmować całej kuchni. Dodatkowo dobrze jeśli krzesełko można „przerobić” na kolejne lata w krzesło do siedzenia. To fajny bonus, który można spotkać u kilku producentów
  3. Talerzyki – Jeśli wydaje Wam się, ze dla dziecka nie ma to znaczenia czy na talerzu jest jeżyk czy tęcza, to wkrótce się przekonacie jak bardzo byliście w błędzie  Każdy posiłek jedzony z ulubionego talerzyka to +10 do smaku i -10 do grymaszenia! Bardzo fajne i praktyczne są maty przylegające do stolika firmy EzPz.
  4. Sztućce – warto zadbać o to, aby pierwsza łyżeczka, widelec i nóż były ergonomiczne, dobrze się trzymały w małej rączce i były zrobione z bezpiecznych materiałów. Kolory oczywiście też mają znaczenie, ale mając ogromny wybór dziecięcych sztućców pamiętajmy przede wszystkim o bezpieczeństwie i wygodzie dziecka
  5. Książki kucharskie – Wspaniale jest czerpać inspirację od innych, którzy przeszli już przez etap rozszerzania diety. Jedną z najbardziej popularnych pozycji jest seria książek wydanych przez autorki bloga Alaantkowe BLW. Znajdziecie tam przepisy idealne dla dzieci na każdym etapie rozwoju! Warto się w te książki uzbroić.
  6. Podkłady / Mata pod krzesełko – Tylko my, mamy, wiemy ile razy musiałyśmy sprzątać rozmazany po podłodze sos pomidorowy po nieudanym posiłku. Na szczęście istnieje produkt, który ułatwia sprawę. Płachta, którą można rozłożyć przed rozpoczęciem jedzenia powoduje, że nie musimy za każdym razem myć podłogi, a część jedzenia można jeszcze „odratować”. Co za ulga, prawda?
  7. Podgrzewacz do słoiczków – jeśli zdecydujecie się na karmienie malucha słoiczkami to może Wam się przydać podgrzewacz, szczególnie jeśli wybieracie się w podróż. Nie wszędzie są warunki do gotowania dla dziecka, a elektryczny podgrzewacz sprawia, że możecie podać dziecku ciepły obiadek wszędzie, gdzie tylko znajduje się kontakt  Do tego jest dość lekki i nie zajmuje dużo miejsca w bagażu.
  8. Śliniaki – Jeśli śliniak to tylko z kieszonką! Albo od razu śliniak połączony z fartuszkiem. Ten drugi przypomina nieco zbroję, więc nie każde dziecko będzie chciało się w niego ubierać (moje stanowczo odmawiało!), ale warto próbować. W końcu na szali są cudne ubranka i litry użytego odplamiacza, który nie zawsze daje radę plamom po jedzeniu.
  9. Kubeczek – Rozszerzanie diety to także nauka samodzielnego picia. Bidon to fajne rozwiązanie, ale raczej poza domem. W domu dla dobra dziecięcego zgryzu i aparatu mowy, powinniśmy podawać dziecku kubeczek. Jednym z najbardziej „intuicyjnych” i ergonomicznych kubeczków dla maluchów jest Doidy Cup, ale w sklepach dla dzieci znajdziecie ich całe mnóstwo!
  10. Planer rozszerzania diety – Często w trakcie pierwszych tygodni rozszerzania diety w naszym domu pojawia się chaos. Najważniejsze jest racjonalne planowanie posiłków i listy zakupów. Warto też zapisywać sobie składniki, które dziecko akceptuje i te, na które może mieć alergię (co niestety jest częste). Taki planer można sobie zrobić samemu lub posiłkować się gotowymi dostępnymi w Internecie – polecam Planer Rozszerzania Diety Izabeli Jastrzębskiej.

 

Jak widzicie rozszerzanie diety to nie bułka z masłem! Ale istnieje wiele pomocnych metod i produktów, które pozwolą Wam wejść w świat smaków i zapachów z uśmiechem na twarzy. Pamiętajcie, że każdy produkt wymaga wielokrotnego podawania dziecku zanim zostanie zaakceptowany. Nasz mały degustator potrzebuje czasu, by rozsmakować się w nowych daniach. Dajmy sobie i naszym dzieciom przestrzeń i czas na odkrywanie smaków po swojemu. Będąc cierpliwymi i konsekwentnymi rodzicami my również posmakujemy… zwycięstwa! :)

 

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl